Trójgłos o audiosferze fabryki… W KONTEKŚCIE PRODUKCJI INSTRUMENTÓW MUZYCZNYCH 

> Joanna Gul

 

Wśród wielu typów fabrycznych audiosfer jedna wydaje się szczególnie interesująca, także ze względu na jej paradoksalny charakter. Tworzenie instrumentów muzycznych kojarzymy na ogół z cichym warsztatem lutniczym, a nie hałaśliwą halą maszynową. Tymczasem technologia tworzenia instrumentów jest bardzo zróżnicowana, w zależności od ich rodzajów, wielkości, stopnia złożoności.

O wyobrażeniach dotyczących dźwięków podczas budowy instrumentów mówią nam w nieco przesadnej formie filmy z różnych wytwórni, publikowane w internecie, gdzie toczeniu na tokarkach korpusów klarnetów towarzyszą przykładowo dźwięki… koncertów klarnetowych Mozarta, a prace nad saksofonem brzmią jak dobry jazz, takie bowiem utwory przykrywają na filmach to, co najwyraźniej nie jest uważane za atrakcyjne – głośną pracę maszyn i ludzi. Trudno odnaleźć w sieci filmy z prawdziwym dźwiękiem pochodzącym ze współczesnych wytwórni instrumentów.

Narzędzia dźwiękowe i instrumenty przez wieki były budowane z materiałów naturalnych, takich, jak: drewno, skora, kości, jelita, skorupy owoców i pancerze zwierząt, potem także metal, a sfera dźwiękowa wytwarzania instrumentów nie odbiegała od audiosfery zwykłego środowiska życia i pracy. Wypracowanym przez stulecia, przez długi czas najważniejszym systemem pracy nad instrumentem była samodzielna praca jednego mistrza (lutnika, fortepianmistrza, organmistrza, trąbomistrza), z ewentualną pomocą czeladników. Każdy instrument pochodzący z takiego warsztatu nosił wyraźne piętno swego wykonawcy, który był zarazem jego projektantem i mógł wprowadzać wszelkie korekty i unowocześnienia. Ten system pracy w połączeniu z geniuszem twórcy dawał najwyższą jakość, za jaką podziwiamy dziś stradivariusy, guarneriusy i inne mistrzowskie instrumenty. Współcześnie wciąż w taki sposób pracują lutnicy, wspierani przez uczniów – dziś na ogół własne dzieci.

Innym systemem było chałupnictwo, polegające na dzieleniu pracy na etapy, co wykorzystywano dawniej w lutnictwie: kilka grup wyspecjalizowanych pracowników wykonywało w osobnych warsztatach pojedyncze elementy – części korpusów, szyjki, główki, kołki, strunociągi takich instrumentów, jak: skrzypce, altówki, wiolonczele czy gitary, a następnie w kolejnym warsztacie łączono elementy w całość. Wyroby wykonane w ten sposób nie noszą indywidualnego piętna twórcy, są powtarzalne i uważane za gorsze od instrumentów mistrzowskich, czyli zbudowanych w pracowni mistrza, w pełni wykształconego w swoim zawodzie. Audiosfera takiej chałupniczej pracy była ogólnie powtarzalna, choć odmienna w każdej z pracowni. Dopiero w ostatnim warsztacie można było usłyszeć brzmienie całego, złożonego i ukończonego instrumentu.

Wprowadzenie maszyn do produkcji przemysłowej w XIX wieku spowodowało rewolucyjne zmiany w budownictwie instrumentów muzycznych. Wytwórnie instrumentów na całym świecie stały się wyspecjalizowanymi fabrykami w dosłownym tego słowa znaczeniu: posiadały ciężkie maszyny działające dzięki silnikom parowym i elektrycznym, a nierzadko miały także w tartak, suszarnie, lakiernie i odlewnie, w których pracowały dziesiątki lub nawet setki pracowników. Ponieważ nastąpiła specjalizacja produkcji, duże instrumenty, jak fortepiany, można było składać z części wyprodukowanych w różnych zakładach, np. fabrykach klawiatur czy mechanizmów fortepianowych. Produkcja światowa instrumentów muzycznych na przełomie XIX i XX wieku była olbrzymia – przykładowo, największe fabryki fortepianów mogły wyprodukować nawet kilka tysięcy fortepianów rocznie, a wytwórni fortepianów na świecie były tysiące – znacznie więcej niż to sobie dzisiaj wyobrażamy. Każda większa XIX-wieczna firma produkująca instrumenty muzyczne z dumą podkreślała w nazwie słowo „fabryka”.

Mechanizacja, która dotknęła sfery budownictwa instrumentów muzycznych, całkowicie zrewolucjonizowała nie tylko produkcję, ale także audiosferę tej pracy. I choć niektóre instrumenty muzyczne od dawna produkowane są w wielkich fabrykach, potocznie wydaje się wciąż, że instrument muzyczny powstaje podczas stosunkowo cichych czynności. Tymczasem obejrzenie procesu budowy np. fortepianu i tworzenia jego wszystkich elementów uświadamia, że wchodzimy w obszar dźwięków w pełni fabrycznych. Począwszy od ścinania drzew piłami mechanicznymi, transportowania go, wieloetapowej obróbki drewna, jego suszenia, przechowywania, po cięcie odpowiednich płaszczyzn i elementów, sklejanie, prasowanie, ściskanie, szlifowanie, przybijanie, lakierowanie, polerowanie itd. Proces odlewania metalowej ramy fortepianu to praca hutnicza, której widok może być zaskoczeniem, ponieważ na ogół nie wyobrażamy sobie elementu fortepianu jako dziecka ognia i rozgrzanego stopu metali, nabierającego kształtów w ciężkiej metalowej formie. Nawet wyposażenie w struny jest etapem hałaśliwym, ponieważ wymaga nawiercenia otworów w strojnicy i przybicia kołków strojeniowych i zaczepowych. Dopiero konstruowanie mechaniki fortepianowej przenosi nas do następnych, coraz bardziej stonowanych pomieszczeń wytwórni. Kolejne etapy, jak intonowanie czy strojenie, zbliżają nas do ostatecznego brzmienia instrumentu. Końcowy efekt tej gigantycznej pracy – ukończony fortepian – kryje w sobie olbrzymią sferę brzmień, które „przeżył” podczas swoich narodzin. Tego rodzaju fabryczna audiosfera powstawania instrumentów muzycznych jest w odpowiedniej części typowa dla wielu ich rodzajów, np. dętych drewnianych, przygotowywanych na tokarkach.

Mechanizacja produkcji spowodowała nie tylko zwiększenie wydajności, ale też wprowadziła precyzję i ułatwienie wielu procesów technicznych, dzięki którym można było budować instrumenty spełniające bardzo wysokie standardy, a także, w niektórych przypadkach, większe i głośniejsze niż dotychczas. Choć jednak praca maszynowa usprawnia wiele procesów, jej nadmiar nigdy nie sprzyja dobremu brzmieniu. Przykładowo, przesadna mechanizacja produkcji instrumentów lutniczych w wytwórniach, np. skrzypiec, gitar, spowodowała wyraźny spadek ich jakości w porównaniu do tradycyjnego wyrobu warsztatowego. Do dziś w każdej wytwórni instrumentów praca ręczna jest wciąż niezbędna, wymaga wysoko wykwalifikowanych pracowników, zwłaszcza na ostatnim etapie pracy, i to właśnie wkład pracy ręcznej jest decydujący dla ostatecznej jakości brzmienia instrumentu muzycznego. Mimo istnienia wielkich fabryk produkujących powtarzalne, seryjne instrumenty, dziś także istnieją pracownie lutnicze czy organmistrzowskie, w których jedna osoba projektuje wygląd i brzmienie danego instrumentu, od początku do końca czuwając nad całokształtem swojego dzieła.     Końcowe fazy budowy instrumentu muzycznego, bez względu na miejsce jego wytwarzania, dają brzmienia stosunkowo ciche i subtelne. Przykładowo, jedną z ostatnich czynności przy budowie skrzypiec jest lakierowanie, które wymaga osobnego pomieszczenia oraz dużego skupienia i ostrożności. Potrzebna jest względna cisza i wyczulony słuch, aby na koniec sprawdzić walory brzmieniowe każdego instrumentu, dokonać korekt, nastroić.

Materia instrumentu, jego „ciało”, powstaje w mniejszym lub większym hałasie. Jednak etapem poprzedzającym wszystkie inne jest myśl, intencja, projekt, który pojawia się w ciszy. Dopiero potem następuje ujęcie wyobrażeń w materialny, brzmiący kształt.    Wydaje się, że dźwięki powstające podczas budowania instrumentów nie były wykorzystywane w utworach muzycznych. Jako materiał muzyczny zostały zauważone przez Pawła Romańczuka i zespołu Małe Instrumenty, co bardzo naturalnie wynika z charakteru pracy Romańczuka jako konstruktora własnych instrumentów eksperymentalnych, nagrywającego kompozycje w przestrzeni sąsiadującej z warsztatem pracy fizycznej. W trakcie budowy nietypowych instrumentów o dopiero rodzącym się brzmieniu, powoli nabierających ostatecznych kształtów, sfera pracy fizycznej i odgłosów używania narzędzi naturalnie miesza się ze sferą prób dźwiękowych. Płyta Małych Instrumentów Samoróbka jest projektem artystycznym związanym bezpośrednio z tworzeniem instrumentów muzycznych i stanowi część książki Domowe eksperymenty z instrumentami muzycznymi Pawła Romańczuka, zachęcającej odpowiednimi instrukcjami do budowania instrumentów i narzędzi dźwiękowych samodzielnie, z użyciem materiałów recyklingowych i przedmiotów domowego użytku.